Scamy i ploteczki
Zaczynając od chyba scamu? Wczoraj pojechaliśmy do Decathlonu. Jak wyjeżdżaliśmy było rażące slonce, a jak po 15 minutach dojechaliśmy, ulewny deszcz, czyli irlandzka pogoda w pigułce ;) mąż z dzieciakami pobiegli przodem do sklepu, a ja jeszcze coś ogarniałam w aucie. Nie miałam kurtki, więc wysiadając naciągnęłam sobie na głowę sweter z zamiarem sprintu do wejścia, gdy zaczepił mnie jakieś koleś. Był bardzo zdenerwowany, jąkał się i miał rozbiegany wzrok, ciężko mi było zrozumieć o co chodzi, ale zaczął mi opowiadać bardzo chaotyczną historię, w której jego ojciec właśnie umarł, a on ma tylko 28€ i nie ma jak pojechać gdzieś tam, telefon mu nie działa, ale że mogę wziąć jego telefon i klucze, jeśli mu nie wierzę blablabla zapytałam w końcu, czego ode mnie potrzebuje? Oczywiście okazało się, że pieniędzy, a jego siostra mi zaraz przeleje. Powiedziałam tylko, że przykro mi, chciałabym pomóc, ale nie mam ze soba pieniędzy, a potem szybko pokazałam mu dwóch Irlandczyków obok, powiedziałam żeby spróbował z nimi, i pobiegłam (cały czas lało). Tak mnie to zdenerwowało, że nie byłam pewna, czy zamknęłam samochód, a po zakupach zastanawiałam się, czy będę miała przebita oponę (spoiler: tak, zamknęłam i nie, nie miałam). To scam, prawda?
A w kategorii ploteczki, mam parę bardzo dobrych znajomych, z dziećmi w podobnym wieku do moich i mieszkających niedaleko. Mega ich lubię i wydają się bardzo udanym, kochającym małżeństwem. Ostatnio miałam okazję spotkać się z nimi w towarzystwie jeszcze jednej pary - takiej, za którą nie przepadam. Ci drudzy są z kategorii mocno sobie docinających, nie lubię takiego sposobu komunikacji. Ze zdziwieniem przyglądałam się, jak ta para, którą lubię, momentami wchodziła w schemat tej drugiej pary. Padały teksty, typu:
On: X przyciągała takich bad boyów na studiach haha
Ona: a, że przyciągałam takich, a skonczylam z Tobą?
On: a teraz jeszcze w ogóle kogoś przyciągasz?
Wiadomo, wyrwane z kontekstu, ale dla mnie było to wyjście z mojej bańki i zastanawiam się, jak Wy odbieracie tego typu „przekomarzanki” - niewinne żarciki, czy jednak chamskie? Dodam, ze cała czwórka to Polacy, a ja byłam sama, więc rozmowy po polsku.
To brak kultury ( może nie zdają sobie z tego sprawy) niech się przekomarzają w domu.
OdpowiedzUsuńMyślę, że oni faktycznie myślą, że to zabawne 🤪
Usuń1. skam. Miałam podobna sytuację, zatrzymal mnie czlowiek w drodze na stację kolejowa i poprosił o pieniądze na bilet do siostry…. Telefon mu sie rozladowal, bla bla. Mówię że nie mam gotowki- polazal gdzie jest bankomat… mam tak że jak ktoś mnie prosi o pomoc to nie umiem/ nie lubię odmowic. Dostał ode mnie 200kr… może skam a może potrzebował na ten bilet… wyglądał zalosnie. Do tej pory mam mieszane uczucia.
OdpowiedzUsuń2. nieznosze takiej komunikacji, moi rodzice bez przerwy przy znajomycj lub bkeznajomych sobie chamsko docinajà, tesc i druga żona tak samo, kompletna porażka.
1) dzięki, że się podzieliłaś. Mnie też trudno było odmówić, także rozumiem. Myślę jednak, że miałabym żal do siebie, gdybym dała mu pieniądze wbrew sobie
Usuń2) u mnie wyzwiska były rzucane wprost… tamta druga para, o której pisałam, ma syna, który jest ogólnie bardzo fajnym chłopcem, ale ma problemy z agresją. Szczerze, jak widzę jego rodziców plus jak kilka razy na urodzinach widziałam, jak matka się drze na tego chłopca, zastanawiam się jak miałby NIE MIEĆ problemów z agresją? Chociaż ostatnio jest dużo lepiej, pracują nad soba
Też nie lubię takiej komunikacji. Rzadko z mężem się tak odzywamy do siebie.
OdpowiedzUsuńNo, mój mąż oduczyl mnie sarkazmu - bardzo go nie lubi, na początku nie rozumiałam, dlaczego, bo w kulturze zachodniej utożsamiany jest często z inteligencją (patrz popkultura)
UsuńTo ja jestem team, ktory sie tak przekomarza.
OdpowiedzUsuńchyba chodzi tez o tło, czy naprawdę jest to syndrom, że coś w związku / komunikacji jest nie tak, u nich to było takie lekko agresywne
UsuńMnie kiedyś na dworcu we W-wiu zaczepił facet z jedną nogą tylko (chodzący o kulach). Młody dosyć, zadbany, trzeźwy. poprosił o kilka zl. Dostał. Za 20 minut wtoczył się pijany mocno, na tych kulach, wywalił się komuś na kolana i stolik. Rozbił głowę. Nie daję już pieniędzy na ulicy.
OdpowiedzUsuńDzięki, że się podzieliłaś, okropne :/
UsuńPrzespałam Twoje wpisy! Takie "żarciki" w związku obieram nijak ale to dlatego, że taka komunikacja była codziennością w moim domu i pewnie dlatego mnie to nie rusza. I dlatego też autoironia jest u mnie silnie widoczna - łatwiej było mi zareagować przed jakimś głupim tekstem i zlinczować sama siebie, bo to mniej bolesne.
OdpowiedzUsuńDobrze, że jesteś świadoma tych mechanizmów. U mnie rodzice kłócili się i wyzywali bardzo wprost, ale oczywiście pasywna agresja była widoczna w innych aspektach. Chooore
UsuńZ tą kasą to scam jak nic. Miałam w PL podobną sytuację, pod sklepem, obok bankomat i jakis obcokrajowiec mi ściemnia, że potrzebuje gotówki, on mi blika zrobi itd. Mógłby wypłacić w bankomacie, mógłby z blika w tym sklepie i tysiąc innych opcji. Oszustwo, chociażby takie, że poda Twój numer smsem komuś, kto zapłaci za jakąś fejkową aukcje i nie otrzyma towaru, a potem Ciebie będzie nękał o zwrot pieniędzy.
OdpowiedzUsuń