Posty

Podsumowanie finansowe

Obraz
 Umknęło mi w styczniu, więc będzie za dwa miesiące. Styczeń był bardzo ciasny - testowałam maksymalne wpłaty do prywatnego funduszu emerytalnego, plus miałam dużo takich jednorocznych wydatków. Koniec końców musiałam je po prostu poprzesuwać (przegląd auta, zakup wakacji) lub zmienić płatności na kwartalne (administracja i ubezpieczenie mieszkania). Z nietypowych było przyjęcie urodzinowe J dla jej klasy, plus opłacenie kolejnego semestru wszystkich zajęć    Luty natomiast był zdecydowanie miesiącem wydawania, bo robiliśmy te różne updates w domu. Od tego roku trochę się zmienia w naszych domowych finansach, więc zaczęłam w budżecie uwzgledniac też wydatki, które opłaca mój mąż. Dokłada się też do oszczędności. Także będzie pełniejszy podgląd na to, jak właściwie też nasz domowy budżet wygląda i funkcjonuje :) jeszcze jedno, co zmieniam, to zaczęłam zapisywać moje wpłaty na ten fundusz emerytalny - w zeszłym roku tego nie robiłam, bo korzystam z planu pracodawcy i wpłaty...

Kolejny etap

Obraz
Zmian w kuchni! Can, jesteś matką chrzestną tych zmian, po tym jak powiedziałaś, że okap jest ohydny, szczerze się wtedy uśmiałam :D  Skisłam, jak zobaczyłam, jak wycięte były płytki pod szafkami :D widać też oryginalny, czerwony kolor płytek - kto pamięta, jak je malowałam po przeprowadzce?  I voila Będę jeszcze malować pod kolor innych szafek. Zastanawiałam się nad jednym drzwiami „z okienkiem”, ale nie jestem pewna, może kiedyś zmienię. A propos zmian, zmienię chyba też płytki peel&stick. Pojedynczo bardzo mi się podobały, ale jako całość chyba zbyt busy. Zamówiłam próbkę innych. I patent na magnesy  Jak już wszystko skończę, pokażę Wam efekt końcowy + przed i po  Mamy też nowe szafki i lustra w łazienkach. Zazwyczaj wszystko robimy sami, ale tym razem do montażu wyjątkowo zatrudniliśmy handyman’a, który okazał się Polakiem ;) droga zabawa, ale chcieliśmy mieć pewność, że wszystko będzie dobrze zrobione. Mam dużo następnych pomysłów, zobaczymy, ile zrealizuję ...

Gramy

Obraz
 J. się na maksa wciągnęła w Mycelia i większosc partii wygrywa, chociaż nie daję jej wcale taryfy ulgowej ;)  E. gra na własnych zasadach, tworząc dużą talię najładniejszych kart, a w głębokim lekceważeniu mając ich użyteczność, ale dopóki ją to cieszy, more power to her.  Poza tym, od początku roku codziennie pada, ale w rzadkich momentach słońca widać, że wiosna powoli się wkrada w krajobraz. Żonkile, krokusy, przebiśniegi.  Przestałam się stresować pracą, robię to, na co mam wpływ. Ćwiczę resilience w praktyce.  Dni płyną spokojnie, cieszę się małymi rzeczami. Skończyłam fajną książkę. Zaczęłam oglądać serial, pierwszy od chyba pierwszego sezonu gry o tron, bo ja zupełnie nie serialowa jestem. Chociaż nie, obejrzałam jeszcze w międzyczasie Wednesday ;) w ten się nawet wciągnęłam, Maid na netflixie.  Mój mąż zaczął brać wolne niedziele, dalej nie do końca wierzę, że się udało, ale tak, udało się. Jutro planujemy razem robić nic. 

Scamy i ploteczki

 Zaczynając od chyba scamu? Wczoraj pojechaliśmy do Decathlonu. Jak wyjeżdżaliśmy było rażące slonce, a jak po 15 minutach dojechaliśmy, ulewny deszcz, czyli irlandzka pogoda w pigułce ;) mąż z dzieciakami pobiegli przodem do sklepu, a ja jeszcze coś ogarniałam w aucie. Nie miałam kurtki, więc wysiadając naciągnęłam sobie na głowę sweter z zamiarem sprintu do wejścia, gdy zaczepił mnie jakieś koleś. Był bardzo zdenerwowany, jąkał się i miał rozbiegany wzrok, ciężko mi było zrozumieć o co chodzi, ale zaczął mi opowiadać bardzo chaotyczną historię, w której jego ojciec właśnie umarł, a on ma tylko 28€ i nie ma jak pojechać gdzieś tam, telefon mu nie działa, ale że mogę wziąć jego telefon i klucze, jeśli mu nie wierzę blablabla zapytałam w końcu, czego ode mnie potrzebuje? Oczywiście okazało się, że pieniędzy, a jego siostra mi zaraz przeleje. Powiedziałam tylko, że przykro mi, chciałabym pomóc, ale nie mam ze soba pieniędzy, a potem szybko pokazałam mu dwóch Irlandczyków obok, powied...

Potknięcia

Obraz
ponieważ wpisy ze zdjęciami są lepsze, tutaj mój ostatni spacer ;)  Mam ostatnio wrażenie, że zaczynam lekko pękać w niektórych miejscach. Trochę tak, jakby długo wywierana presja doprowadziła do naruszeń, ale bez zniszczenia struktury. Co przez to rozumiem?  1) chipsy. Półtorej roku temu miałam taki czas, kiedy jadłam chipsy codziennie. Potem ze względu na samopoczucie, diagnozy i leki miałam bardzo długo ekstra czyste menu. Ostatnio już nie potrafię tego utrzymać.  2) czekolada mleczna. jak wyżej  3) zakupy. W zeszłym roku też kupowałam, absolutnie nie jestem skrajną minimalistką, nie demonizuję zakupów itp. Ale w tym roku częściej nawiedzają mnie zachcianki, takie typowe „impulsy” i przyglądam się temu z ciekawością. Wczoraj zamówiłam kilka gier planszowych, łamiąc punkt z mojego low buy challenge. Teraz oglądam piżamy i kostiumy kąpielowe, chociaż żadna z tych rzeczy nie jest mi „niezbędna”.  Grami się jaram. Ostatnio znowu więcej gramy, co mnie bardzo ciesz...

Miłość

Obraz
 Od pierwszego wejrzenia i podjęcie decyzji zakupowej w bardzo szybkim (jak na mnie) czasie. Oto on. A może ona? :D  Następne w planie: większy dywan (najbardziej chciałabym taki sam, jak już mam, nie mogę znaleźć niczego, co równie bardzo by mi się podobało), poprawić zasłony i trochę je jeszcze zagęścić. No i lampa, ale mam kilka opcji i na żadna nie mogę się zdecydować ;) Fotel od razy pokochały też dzieci i koty ;)  A tak było, i ten fotel wylądował chwilowo w mojej sypialni, ale chyba spróbuję go sprzedać. Trochę będzie mi szkoda. Poza tym, zawodowo nadal dużo stresu, wczoraj pierwszy raz od miesięcy (!) miałam migrenę. W gronie najbliższej rodziny za to jest cudownie, mam tyle radości i satysfakcji, że wyrównuje braki w innych dziedzinach. A z kategorii planów dalszych, chce się nauczyć kłaść tapety :D