Posty

Zwolnienie

Obraz
  Od wczoraj jestem na zwolnieniu. Nie będę się rozpisywać, bo to nie jest na to miejsce, dość powiedzieć, że po spotkaniu typu one to one z moją managerka w środę rano kilkakrotnie płakałam zamkniętą w łazience w biurze, zaliczyłam dwa ataki paniki, kiedy nie mogłam oddychać, i musiałam się umówić na emergency sesję z terapeutką o 20. To był drugi raz, kiedy płakałam w pracy, za pierwszym miałam 26 lat i byłam w ciąży - czyli minęło 10 lat. Spotkanie z nią skończyłam o 8:56, a o od 9:00 zaczynałam sznurek spotkań z klientami, bez przerw z wyłączeniem 20 minut na lunch. Musiałam mówić, że mam alergię, stąd katar i czerwone oczy. Na szczęście spotkania poprowadziłam dobrze. Ale czaicie ten timing? Zostawić mnie w takim stanie na start bardzo trudnego dnia? W dodatku w poczuciu, że nie umiem pracować i jestem nieprzygotowana (chociaż byłam)? Dla kontekstu dodam tylko, że jestem otwarta na krytyczny feedback, doskonale widzę też, że mam problem z wynikami, ale ani ja, ani moja manager...

Niewdzięczna ściana

Obraz
 To jest CZWARTA (!) warstwa. Jeszcze mokra, a już widzę, że znowu będzie tzw flashing, czyli będzie nierówno odbijać światło i będzie mnie to nieziemsko irytować za każdym razem, kiedy będę wchodzić do pokoju ;)  I tak, wiem, nie jestem profesjonalistką, ale w żadnym innym pomieszczeniu (a malowałam ich w tym domu już kilka) nie miałam takiego problemu, jak z tą konkretną ścianą - jej siostra wyszła spoko. O ironio, formuła to “dead flat matt” i kosztowała o 1/3 więcej niż farba, której używałam w innych pokojach (też drogie i też matowe…). Kupiłam te konkretna formułę za rada pani ze sklepu, bo chciałam na ten sam kolor pomalować kaloryfery. Jak się wkurzę, to kupię jeszcze puszkę tej farby, co zwykle i będę to zamalowywać ;) na szczęście wszystkie sa od tego samego producenta i mają ogromny asortyment kolorów z mieszalnika.  Bo kolor jest piękny… dobrałam do tapety. chętnie pomalowałabym jeszcze sufit, ale na pewno nie ta formuła XD 

Low buy year edycja druga

Nie chce zapisywać twardych zasad, bo low buy to dla mnie mapa, albo może kompas, a nie kaganiec :) low buy oznacza dla mnie kupowanie bez second thoughts i wyrzutów sumienia, jeśli dana rzecz ma zastąpić coś, co się skończyło, lub zepsuło, albo jeśli jest to rzecz, która jest bardzo specyficzna i pasująca do szerszej całości - szczególnie w kontekście domu i mojej garderoby :) Ale myślę, że mogę bezpiecznie założyć, że w tym roku nie będę kupować: 1) pielęgnacji - mam jeszcze zapas wszystkiego, a używam małych ilości, więc starcza na długie miesiące. Na bieżąco kupuje jedynie serum z wit c (bo musi być świeże) i peptydy (bo eksperymentuję z różnymi). Poza tym, moja pielęgnacja jest bardzo prosta, zmieniam poszczególne produkty, ale mam ustalone ramy:   olejek hydrofilowy do demakijażu, delikatny żel myjący, żelowy tonik nawilżający, serum z kwasami, coś z retinolem, krem nawilżający, krem z filtrem, serum antyoksydacyjne i serum peptydowe. Używam rotacyjnie w zależności od potrzeb...