Za co kocham
Mojego męża.
Mogę mu powiedzieć wszystko ufając, że mnie nie skrzywdzi i nie użyje tego przeciwko mnie. Mogę liczyć, że zrozumie, nawet jeśli sam myśli, lub odczuwa inaczej. Mogę liczyć na to, że zawsze potraktuje mnie poważnie i nie zlekceważy. Dzięki temu z problemów wychodzimy silniejsi i bardziej razem. Napisanie tego jest takie proste, a w życiu mogę na palcach jednej ręki policzyć, ile spotkałam takich osób, i mam takich relacji. I jeszcze mi tych palcy zostanie.
Kronikarsko:
Wczoraj zobaczyłam słońce i spontanicznie pojechałam z dziewczynami do Powerscout waterfall - najwyższy wodospad w Irlandii :) 40 minut w jedną stronę autostradą. W ogóle samomianowalam się królową autostrady, bo jechałam na niej już 6 razy w tym tygodniu :D mały krok dla świata, wielki krok dla Himawari.
Nauczona doświadczeniem dnia poprzedniego, kazałam dziewczynkom spakować na zmianę skarpetki, spodnie i kalosze. Skakały po kamieniach 2 godziny, jak dzikie kozy, i wymoczyły się we wszystkich możliwych strumieniach, mimo mrozu. Cudowny dzień i przepiękne widoki. Niestety nie jestem w stanie dodać zdjęć na blogera, ani na Safari, ani na Chromie, bo mam jakiś błąd konta :( także zostawię Was z własnymi wyobrażeniami
Wspaniale!
OdpowiedzUsuńDzisiaj z moim mężem robiłam budżet na 2026. Po raz pierwszy bez strachu o niedostatek, mimo, że miejsca na spontaniczne zakupy prawie w nim nie ma. Myślała o Twoim low buy i że skoro Tobie się udało to i mnie się uda wyciąć bzdury do prawie zera. Inspirujesz!
Ale jakim cudem Ty odkładasz 40% dochodu to w życiu nie pojmę! ;)) ( żart oczywiście, podziwiam!)
UsuńMiranda, ja nie mam problemu z mówieniem o pieniądzach bardzo otwarcie, więc jakbyś miała jakiekolwiek pytania, to dajesz :* tak na szybko myślę, że kluczowe były dwie rzeczy: cel, bo to pomaga utrzymać motywację (nie ogólny, typu zbieranie pieniędzy, bo tak, tylko konkretny cel, najpierw samochód, a potem nadpłata kredytu). A drug rzecz to terapia, bo pozwoliła mi wypracować nowe mechanizmy radzenia sobie ze stresem, niepokojem. Z takich drobnych nawyków, często do sprzątania słucham sobie contentu o low buy, declutteringu, minimalizmie finansowym, i to też pomaga zostać on track :) moje nowe odkrycie to kanał Don't be a lemon. Pieniądze zawsze rozdysponowuje po wypłacie, łącznie z fixed kwota oszczędności, a potem jeśli cokolwiek mi zostanie, to też przesyłam sobie na oszczędnościowe przed następną wypłatą :) to mi się mega sprawdza, bo jak pieniądze na subkontach się kończą, to już nie podbieram :D Ah, i mysle, ze pomaga mi tez sustainability wysoko w hierarchii wartości - dzięki temu wyszukiwanie na przykład używanych mebli to przygoda i satysfakcja, a nie poczucie, że coś sobie odbieram :D
UsuńDzięki dzięki. Ja też nie mam dużego problemu ale jednak raczej nie publicznie. Zgadzam się w wielu punktach! Mamy bardzo konkretny cel ale też jest sporo niewiadomych po drodze. Wymyśliłam w tym roku że wyjdziemy z założenia odłożenia właśnie konkretnego % wspólnych podstawowych dochodów które są stałe w każdym miesiącu. To zakłada bardzo mało miejsca na bzdury i jest wartością uśrednioną bo niektóre zajęcia dzieci płaci się raz na semestr itd. Ale wiem mniej więcej ile co miesiąc muszę odłożyć oraz gdzie te pieniądze od razu zamrozić. ( moje polskie IKE np). Mi bardzo na kupowanie ciuchów pomaga siłownia i trening + czyste jedzenie. Czuję się lepiej ze sobą i nie potrzebuję nowych ciuchów. Zobaczymy jak to wyjdzie w praniu. :) A jazdy po autostradzie bez stresu też gratuluję. Tutaj pewnie największe znaczenie ma fakt że Twój mąż nie jeździ i jak ty nie ogarniesz to będzie tylko opcja tłuczenia się busem/ pociągiem. A tak by the way. Nie wiem czy Ty się zastanawiałaś nad tym za co jesteś najbardziej wdzięczna swojej mamie? Ja obudziłam
UsuńSię niedawno i doszłam do wniosku że takie permanentne zrzucanie na mnie odpowiedzialności oczywiście zrobiło szkody ale ma też ogromy plus: no właśnie taki że mam ogromne poczucie SPRAWCZOŚCI. No bo w końcu za wszystko zawsze to JA byłam odpowiedzialna, nie? Zawsze są jakieś plusy Buziaki!
Masz rację, ciągle zapominam, że to już nie jest zamknięty pamiętnik 🥹 pomyśl z odłożeniem konkretnego % dochodów na konkretny cel jest super i bardzo trzymam kciuki! A w ogóle jak tam u Was z zajęciami dodatkowymi? Ja mam znowu ciężką matko-rozkmine w tym zakresie, może coś skrobnę w przyszłym tygodniu na ten temat :) co do jeżdżenia, przez wiele lat brak samochodu spływał po mnie jak przysłowiowa woda po kacze, ale w zeszłym roku to się zmieniło i po prostu bardzo chciałam już jeździć, więc teraz z radością to realizuje :D i jeszcze co do mamy - tak, jasne że tak, na przykład wiem, że ona naprawdę chciała być lepsza, niż byli jej rodzice, tylko że nie widziała w tym mnie, a dziecięcą siebie :) buziaki!
UsuńPiękny wpis - zarówno pierwsza część, jak i druga. Czuj się szczęściarą, że masz takiego mężo - przyjaciela. Btw, widzę, że się rozjeździłaś maksymalnie i chyba prowadzenie auta sprawie Co frajdę? :) jeśli kiedyś błąd konta się naprawi, to apeluję o zdjęcia, bo w ten sposób chłonę fajne dzieciństwo o relacje rodzic - dziecko :Do a jak wiesz... Ja lubię nowości xD
OdpowiedzUsuńDzięki 😘 tak, dokładnie - polubiłam jeżdżenie :D Ale też to było moje marzenie od dawna, żeby wreszcie jeździć na wycieczki, i samochód jest środkiem do tego celu - tak, jakbym przygotowała sobie grunt pod spełnianie marzenia 💜 myślę, że inaczej jest u osób, które robią prawko bez autentycznej motywacji, albo bojąc się jeździć. Ps a jak u Ciebie, czujesz to, czy na razie nie? Co do zdjęć na maksa mnie to wkurza, bo niektóre robię specjalnie z myślą o podzieleniu się, a tu klops XD
UsuńWOW! To piękne co napisałaś o mężu. Jesteś szczęściarą.
OdpowiedzUsuńDzięki 💜 staram się pracować na piękne życie i widzieć w nim głównie dobro
UsuńSuper mąż i ogólnie super z Was rodzinka :) Świetnie że dopięłaś swego z tym prawkiem teraz to już świat stoi dla Was otworem brawo :)
OdpowiedzUsuńDokładnie tak, już nic mnie nie powstrzyma :D dzięki kochana 😘
UsuńPiękne słowa o mężu. To nie są oczywiste rzeczy w wielu związkach.
OdpowiedzUsuńTak, też tak myślę :)
Usuń