Rocznica i Tematy zastępcze
Wczoraj minęły mi 4 lata w obecnej pracy - u nas każdą rocznicę się świętuje w zespole, więc nie ma opcji zapomnieć ;) Jestem z jednej strony ogromnie wdzięczna, bo dzięki mojej pracy wskoczyliśmy na zupełnie inny poziom życia, spełniliśmy wiele marzeń, które kiedyś wydawały się (prawie) nierealne. Jak w powiedzeniu, które ostatnio usłyszałam, i myślę, że zostanie ze mną na dłużej:
Remember the days, that I dreamed of being where I am now.
Z drugiej strony, nie było i nie jest łatwo, a ja co chwilę balansuje na krawędzi wypalenia. Pogłębiły się też moje problemy zdrowotne, ale kto wie, może pogłębiły by się jeszcze bardziej w poprzedniej pracy, za stawkę lekko ponad minimalną, i bez żadnych perspektyw na rozwój, czy na realizowanie celów takich jak zakup mieszkania.
——
Łapie się od początku roku na fiksacjach, rozbudowując listę projektów, które chciałabym realizować w domu. Na początku roku zaplanowałam zmiany w kuchni, teraz mój umysł przeskoczył na living room. Na przykład 2 dni temu zobaczyłam wnętrze, które bardzo mnie zainspirowało, i praktycznie w każdej wolnej chwili szukam teraz idealnej komody (jeszcze nie znalazłam), a przy okazji znalazlam idealny stół i krzesła. I o ile stół raczej kupię, o tyle z krzesłami staram się powstrzymać, chociaż są na promocji kończącej się dzisiaj - co oczywiście tworzy sztuczny sense of urgency, chociaż mam krzesła które bardzo lubię. Dzisiaj siadłam i wszystko dokładnie zapisałam, na papierze, w ulubionym notesie i z estymacją kosztów. Jeśli rozłożę to na 12 miesięcy myślę, że uda mi się odkręcić fiksacje i jednocześnie uniknąć niepotrzebnych impulsywnych decyzji.
Jestem przekonana, że to tematy zastępcze, ale nie doszłam jeszcze do tego, co maskują. Coś tam czasem zerka na mnie, z jakiejś ciemności. Czuję się też bardzo zmęczona i zaczynam wątpić, że jeszcze kiedykolwiek będę miała energię.
Związane z tym jest jeszcze jedno zjawisko - buyers guilt. Zeszły rok trzymałam żelazną dyscyplinę finansową, i teraz czuję się, jakby każdy zakup spoza planu miał mnie wyrzucić na drugą szalę spektrum, chociaż wiem, że to mało realne. Na myśl o takich zakupach odczuwam jednak buyers guilt, i ciężko mi wypośrodkować, ile mogą przeznaczać na „non-essentials”, a ile jednak musi iść na oszczędności. Nie pomaga fakt, ze ten miesiąc mam finansowo bardzo ciasny, więc zero room for wiggles ;)
——
Wczoraj skorzystałyśmy z ładnej pogody i pojechałyśmy z dziewczynkami na wycieczkę do nowego parko-lasu, gdzie przespacerowałyśmy 6km.
Znam to poczucie że już nigdy nie będę miała energii. Miałam takie myśli przed zmianą pracy. Teraz wiem że będę/ będziesz miała tylko potrzebujesz dłuższej przerwy niż tydzień dwa i to jeszcze z dziećmi w domu. Pytanie czy to jest zrównoważony tryb życia i pracy. Ja już wiem że mnie jest. Dajemy sobie jeszcze trochę czasu i robimy fajrant.
OdpowiedzUsuń* ja już wiem że dla mnie nie jest
UsuńBardzo zazdroszczę takiej perspektywy 🩵
UsuńBardzo mądre słowa tego powiedzenia. Trzeba doceniać to co się ma. Ja bym dodała: zawsze mogło być gorzej:)
OdpowiedzUsuń"Sense of urgency", musze to zapamietac. Nie umiejszajac Twoim problemom, ale chyba tez taki okres jest, ja mam totalny spadek sil i motywacji...
OdpowiedzUsuńA wiesz, że właśnie o tym myślałam - to jest czas takiego naturalnego wyciszenia w cyklu natury, a my w sztucznym środowisku zawodowym nie mamy szans zwolnić
UsuńCan chciałam zobaczysz Twój nowy wpis, ale nie działa :(
Usuń