Posty

Życie jest pyszne

Obraz
Przylecieli do nas moja mama i brat, na tydzien, więc we wtorek urwaliśmy się z mężem na całodniową randkę. Bylo bosko, bardzo nam tego brakowało. Spontanicznie mąż umówił nas na golfa, od dłuższego czasu chcieliśmy się razem wybrać. Talentu nie mam za grosz, ale za to on jest dobrym i zachęcającym nauczycielem. Podobało mi się bardzo, chociaż zawsze myślałam, że golf jest nudny :D  Oprócz tego było dużo łażenia, kupiliśmy prezenty na urodziny Emilki, byliśmy na kolacji w koreańskiej knajpie, a na koniec zostawiliśmy autko pod domem i poszliśmy jeszcze na drinka do pobliskiego pub’u. I oby więcej takich dni.

Low buy year edycja druga

Nie chce zapisywać twardych zasad, bo low buy to dla mnie mapa, albo może kompas, a nie kaganiec :) low buy oznacza dla mnie kupowanie bez second thoughts i wyrzutów sumienia, jeśli dana rzecz ma zastąpić coś, co się skończyło, lub zepsuło, albo jeśli jest to rzecz, która jest bardzo specyficzna i pasująca do szerszej całości - szczególnie w kontekście domu i mojej garderoby :) Ale myślę, że mogę bezpiecznie założyć, że w tym roku nie będę kupować: 1) pielęgnacji - mam jeszcze zapas wszystkiego, a używam małych ilości, więc starcza na długie miesiące. Na bieżąco kupuje jedynie serum z wit c (bo musi być świeże) i peptydy (bo eksperymentuję z różnymi). Poza tym, moja pielęgnacja jest bardzo prosta, zmieniam poszczególne produkty, ale mam ustalone ramy:   olejek hydrofilowy do demakijażu, delikatny żel myjący, żelowy tonik nawilżający, serum z kwasami, coś z retinolem, krem nawilżający, krem z filtrem, serum antyoksydacyjne i serum peptydowe. Używam rotacyjnie w zależności od potrzeb...