Potknięcia
ponieważ wpisy ze zdjęciami są lepsze, tutaj mój ostatni spacer ;)
Mam ostatnio wrażenie, że zaczynam lekko pękać w niektórych miejscach. Trochę tak, jakby długo wywierana presja doprowadziła do naruszeń, ale bez zniszczenia struktury. Co przez to rozumiem?1) chipsy. Półtorej roku temu miałam taki czas, kiedy jadłam chipsy codziennie. Potem ze względu na samopoczucie, diagnozy i leki miałam bardzo długo ekstra czyste menu. Ostatnio już nie potrafię tego utrzymać.
2) czekolada mleczna. jak wyżej
3) zakupy. W zeszłym roku też kupowałam, absolutnie nie jestem skrajną minimalistką, nie demonizuję zakupów itp. Ale w tym roku częściej nawiedzają mnie zachcianki, takie typowe „impulsy” i przyglądam się temu z ciekawością. Wczoraj zamówiłam kilka gier planszowych, łamiąc punkt z mojego low buy challenge. Teraz oglądam piżamy i kostiumy kąpielowe, chociaż żadna z tych rzeczy nie jest mi „niezbędna”.
Grami się jaram. Ostatnio znowu więcej gramy, co mnie bardzo cieszy. Kilku natomiast się pozbyłam, dla równowagi, oddając znajomym, bo dziewczynki z nich wyrosły / nie lubiły. I też tak sobie po cichu myślę… miałam zarabiscie ciężki tydzień, jeden najgorszych w ciągu moich 4 lat pracy tutaj. Jesli faktycznie będziemy w te gry grać, czytaj: nie będą leżały w foliach następne kilka miesięcy, to będzie znaczyło, że realnie tego potrzebowałam dla odstresowania. Jeśli będą leżały nierozpakowane, albo otworzymy i rzucimy w kąt, to będzie znaczyło, że próbowałam się odstresować samymi zakupami - szukaniem, wybieraniem, i dopamina z tego płynącą.
I w sumie nie wiem, co o tym myśleć. Ani nie jestem na siebie zła, ani rozczarowana, ani zachwycona. zastanawiam się po prostu, co kryje się „pod spodem”, bo te zachowania są tylko symptomem, prawda?
W sumie najbardziej martwią mnie te chipsy i tylko tutaj chcę się postarać wyeliminować zachciankę, bo to przy moim zestawie chorobowym realnie mi szkodzi.
Edit:
Wątek finansowy:
Tutaj myślę, że największą różnicę robi brak konkretnej motywacji. Takie myślenie typu „odłożyć xyz”, czy „odłożyć jak najwięcej” średnio na mnie działa. W zeszłym roku miałam bardzo konkretne cele - nadpłacić kredyt o konkretną kwotę i kupić samochód. W tym roku te plany są dużo bardziej rozmyte i może w tym problem?



Jeśli wydajesz małe kwoty i są naprawdę sporadyczne (bo ile gier można miec) to pytanie czy to na pewno jest złe? Dobrocina przyjemności nie powinna zrujnować portfela
OdpowiedzUsuńTak, masz rację - ja mam tendencję do skrajności i ciężko mi wyważyć ten „złoty środek”. Widziałam na instagramie psinkę - jaką już duża 🥹
UsuńAkurat czipsy, mleczna czekoladami, żółty ser i pieczywo to jedne z najbardziej uzależniających produktów spożywczych jakie istnieją ( wyrzucają dopaminę). Więc nic dziwnego, że nie łatwo ci nad kimi zapanować zwłaszcza jak masz dużo stresu i mało miejsca na i neodstresowywacze. U mnie np. Pieczywo prawie automatycznie wywołuje ciąg szukania kolejnych produktów spożywczych sprawiających mi przyjemność. Jedyne co działa to całkowita anstynencja ale znowu im więcej stresu i przemęczenia tym z nią trudniej. A co do oszczędzania- może właśnie ważniejsze były te gry niż kilka euro więcej w papierach i to też jest ok.
OdpowiedzUsuńSorry za tą pisownię - pisze z telefonu z jakimś dzikim słownikiem
UsuńWłaśnie tak się temu przyglądam, bo próbuje znaleźć taki „złoty środek”, wiesz równowagę między oszczędzaniem, a jednak… życiem? :D co do jedzenia, bardzo możliwe, faktycznie wpada się w takie „ciągi”. Przypomniałaś mi, że kiedyś kochałam kajzerki z emmentalerem ;)
UsuńMoje zdanie takie: z dwojga złego lepiej być bliżej minimalizmu. Rzadko żałuję że nie kupiłam ( jeżeli już to coś z ubrań, bo drugi raz tego nie trafię). Też jestem "skrajna" :(
OdpowiedzUsuńChipsy to zło! Ale jakie dobre o.O Ja jestem niestety team chipsy. Z zakupami sie trzymalam w styczniu, a teraz znowu plyne. A z drugiej strony - potrzebowalam ciuchow, potrzebowalam kurtek w gory, po cos chyba pracuje...ja na weekend kupilam nam scrabble w koncu.
OdpowiedzUsuńWiesz co a mnie się podoba że nie zawsze trzymamy się tak ściśle założeń natomiast podobnie jak Ty jestem za konkretnymi założeniami bo to wpływa na moje poczucie bezpieczeństwa jednak dzisiaj już nie mam problemu z tym że coś nie wyszło tak do końca jak sobie założyłam :)
OdpowiedzUsuń