Pierwszy dzień roku
Początek mamy dobry!
31.12 udało mi się odgruzować strych. Coś, co mnie przerastało od kilku tygodni, bo mój mąż na moją prośbę owszem zanosił tam rzeczy, ale ustawiał je po najmniejszej linii oporu - piętrowo, jak najblizej wejścia (czyli dziury w suficie z drabinką ;)). Doszło do tego, że wchodząc tam bałam się o swoje życie :D nie mogłam się zebrać, żeby to zrobić, ale w ostatni dzień roku poczułam wenę. Chyba jakaś podświadoma chęć uwolnienia przepływów energii i uporządkowania przestrzeni ;) jak miałam wenę, to i wykonanie poszło bardzo sprawnie - 45 minut i po wszystkim. Pozbyłam się całego bagażnika rzeczy, które w poniedziałek zawiozę do oddania do charity. Najwięcej objętościowo stanowią obrazy, których jednak nie chcę, trochę jest też książek, zabawek, jakichś dziwnych randomowych rzeczy, np lampa UV do paznokci, kiedy w 2021 przez tydzień próbowałam się przekonać do hybryd XD po raz pierwszy i ostatni. Teraz wszystko jest poukładane w pudełkach i w sekcjach - ubrania sezonowe + następne rozmiary dzieci, gry, które aktualnie nie są na tapecie, ale zakładam, że będą, książki, j/w. I część moich materiałów remontowych, pędzle, farby, próbki podłóg i tapet, i mój naczelny outfit z potarganych spodni i dziurawej koszulki, które obecnie mają na sobie już ślady 3 farb ściernych :D
Impreza sylwestrowa była zacna, zrobiliśmy sobie pizza party, a Emilka odkryła w sobie miłość do pikantnych skrzydełek i wciągnęła prawie wszystkie :D do tego wino musujące 0% dla mnie i Guiness 0% dla męża. Fajerwerki oglądaliśmy z najwyższego punktu widokowego w okolicy, czyli naszego balkonu na 2-gim piętrze :D potem jeszcze coś obejrzeliśmy i ulubione festive spanie dzieci - na dmuchanych materacach w salonie, do 10:00.
Rano było piękne słońce, więc szybko (jak na nas) zebraliśmy się na wycieczkę. Także bardzo symbolicznie 01.01.2026 zaliczyliśmy pierwszy rodzinny hiking w Dublin Mountains i oby jaki pierwszy dzień, taki cały rok! Było bosko. Po zejściu poszliśmy jeszcze w drugą stronę - do lasu i brzegiem rzeki po kamieniach. Emilka jest taka odważna koza, że wpadła do rzeki DWA RAZY inpo drugim musieliśmy się już zbierać, bo miała spodnie mokre do kolan, a temperatura wyjątkowo jak na Irlandię była na minusie ;) w domu po powrocie chill, mąż zrobił kara-age, czyli japońską wersję smażonego kurczaka w panierce, a ja trochę spałam na kanapie. I wiele bym dała za więcej takich dni.
Spróbuję dodać zdjęcie, ale ostatnio blogger mi nawala na maksa, może to przez Safari? Edit z chrome
Wszystkiego najlepszego dla Was, moje kochane Obce Baby z Internetu 😘


Wszystkiego dobrego w Nowym roku!
OdpowiedzUsuńWzajemnie 🩵
UsuńPieknie, zazdroszcze przestrzeni:) Szczesliwego Nowego Roku
OdpowiedzUsuńDzięki i wzajemnie :)
UsuńWspaniały pierwszy dzień roku niech kolejne będą równie udane :)
OdpowiedzUsuńSuper nowy rok. Ja mam nadzieje ze u mnie nie bedzie jaki nowy rok taki caly rok, bo lezenie na kanapie jako human burrito z lemsipem mi srednio podchodzi
OdpowiedzUsuń