Biurowe blaski i cienie
Trafił mi się w sumie dobry dzień na powrót - słoneczny dzień (mam biurko przy ścianie okien), większość naszego zespołu na wyjeździe do Polski, więc pusto, ale kilka osób jednak spotkałam i wszystkie się z tego spotkania bardzo ucieszyły. Z kimś złapałam śniadanie, z kimś kawę, jeszcze z kimś lunch. Pożartowałam na spotkaniu zespołowym. Odebrałam garmina, którego kupiłam jakiś czas temu od innej dziewczyny z firmy, na wewnętrznej grupie typu Miscellaneous. Znalazłam klub gier planszowych, o którym się ostatnio dowiedziałam, i pożyczyłam grę, którą chciałam wypróbować już od jakiegoś czasu. Po lunchu znalazłam chwilę na szybki spacer po okolicy. Z minusów, bardzo się źle się czułam już od 11. Pewnie głównie efekt braku snu, ale też jednak biurowego światła i powietrza… wróciłam do domu o 16, niania była do 17, więc położyłam się na chwilę i momentalnie zasnęłam. No i dowiedzieliśmy się, że jedna dziewczyna w naszym zespole nie przeszła okresu próbnego. To pierwszy taki przy...