Chce więcej
Więcej takich dni
Poniedziałek był w Irlandii dniem wolnym, a ja dodatkowo wzięłam wolny wtorek i środę, bo miałam do odebrania za podróż służbową. Naprawdę potrzebowałam złapać trochę dystansu do pracy. Mój mąż od dłuższego czasu ma oprócz poniedziałków i wtorków także wolne niedziele, więc mieliśmy naprawdę sporo czasu razem. We wtorek dziewczynki wróciły już do szkoły, a my umówiliśmy się na randkę. Niestety opiekunka nie była dostępna popołudniu, wybraliśmy się za to na wspólne śniadanie, potem zakupy spożywcze i trochę pograliśmy w badmintona na zielonym terenie przed domem, walcząc z irlandzkim wiatrem ;)
Po powrocie dziewczynek mąż zrobił obiad, a ja wzięłam się za malowanie ścian. Potem pojeździłam z Emilką na rolkach, a Julia ćwiczyłam obok gimnastykę z kolegami ze szkoły, którzy mieszkają w naszej okolicy. W międzyczasie mieliśmy też burze mózgów odnośnie zaplanowania eventu - pomogłam przygotować deal, wygrać go, i zbudować komunikację wokół tematu, także trzymajcie kciuki za powodzenie - to jednorazowa kolaboracja ze znaną marką beauty o japońskich korzeniach :) pomyślałam, że tak to ja mogę pracować ;)
Taki zwykły-niezwykły dzień. Oby takich jak najwięcej
W niedzielę ulepiliśmy też razem rodzinę Wilkczków
Dzisiaj mam jeszcze wolne, już sama, i szczerze nie wiem, co z nim zrobić. Z jednej strony chcę odpocząć, z drugiej ogarnąć kilka rzeczy, z trzeciej czuję totalny paraliż na myśl o jutrzejszym powrocie do pracy

🧡🧡🧡
OdpowiedzUsuń🫶
Usuń