Biurowe blaski i cienie

Trafił mi się w sumie dobry dzień na powrót - słoneczny dzień (mam biurko przy ścianie okien), większość naszego zespołu na wyjeździe do Polski, więc pusto, ale kilka osób jednak spotkałam i wszystkie się z tego spotkania bardzo ucieszyły. Z kimś złapałam śniadanie, z kimś kawę, jeszcze z kimś lunch. Pożartowałam na spotkaniu zespołowym. Odebrałam garmina, którego kupiłam jakiś czas temu od innej dziewczyny z firmy, na wewnętrznej grupie typu Miscellaneous. Znalazłam klub gier planszowych, o którym się ostatnio dowiedziałam, i pożyczyłam grę, którą chciałam wypróbować już od jakiegoś czasu. Po lunchu znalazłam chwilę na szybki spacer po okolicy. 




 

Z minusów, bardzo się źle się czułam już od 11. Pewnie głównie efekt braku snu, ale też jednak biurowego światła i powietrza… wróciłam do domu o 16, niania była do 17, więc położyłam się na chwilę i momentalnie zasnęłam. No i dowiedzieliśmy się, że jedna dziewczyna w naszym zespole nie przeszła okresu próbnego. To pierwszy taki przypadek u nas, w ciągu 4.5 lat jak tu jestem. Dla kontekstu, mamy 3 miesięczny okres szkoleń po dołączeniu do firmy, a potem 3 kolejne miesiące okresu próbnego. Bardzo mi było przykro, ale też znów się ucieszyłam, że zmieniam zespół i (mam nadzieję) presja na wyniki nie będzie już aż tak przytłaczająca. 


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Low buy year edycja druga