Low buy year edycja druga

Nie chce zapisywać twardych zasad, bo low buy to dla mnie mapa, albo może kompas, a nie kaganiec :) low buy oznacza dla mnie kupowanie bez second thoughts i wyrzutów sumienia, jeśli dana rzecz ma zastąpić coś, co się skończyło, lub zepsuło, albo jeśli jest to rzecz, która jest bardzo specyficzna i pasująca do szerszej całości - szczególnie w kontekście domu i mojej garderoby :)

Ale myślę, że mogę bezpiecznie założyć, że w tym roku nie będę kupować:

1) pielęgnacji - mam jeszcze zapas wszystkiego, a używam małych ilości, więc starcza na długie miesiące. Na bieżąco kupuje jedynie serum z wit c (bo musi być świeże) i peptydy (bo eksperymentuję z różnymi). Poza tym, moja pielęgnacja jest bardzo prosta, zmieniam poszczególne produkty, ale mam ustalone ramy:  

olejek hydrofilowy do demakijażu, delikatny żel myjący, żelowy tonik nawilżający, serum z kwasami, coś z retinolem, krem nawilżający, krem z filtrem, serum antyoksydacyjne i serum peptydowe. Używam rotacyjnie w zależności od potrzeb skóry 

2) makijażu - ponownie, mam jeszcze zapas wszystkiego, a maluję się mało i rzadko, więc i zuzywam powoli. Pewnie wpadnie tusz do rzęs, bo to akurat trzeba wymieniać co kilka miesięcy 

3) ubrania - czuję się bardzo dobrze ze swoją garderobą i na ten moment nie potrzebuje zmian

4) buty - nigdy nie czułam szczególnego zaintersowania butami, a im jestem starsza, tym bardziej cenię wygodę. Myślę, że jeśli „zużyję” np asicsy (moje naczelne buty do spacerów), to kupię nowe. Ale poza tym, brak potrzeb w tym zakresie

5) akcesoria do domu - chociaż ogólnie domowo planuję kilka update’s, to nie sądzę, żeby kusiły mnie jakiekolwiek dekoracyjne elementy 

6) mały challenge: SZKLANKI, kubki i ogólnie szkło. Kocham szkło, uważam że jest to przepiękny materiał, i obcowanie z nim daje mi dużo satysfakcji sensorycznej, ale muszę powiedzieć stop dalszemu gromadzeniu XD 

7) dekoracje sezonowe (halloween, święta) - bo czuję, że mamy tego wystarczająco / za dużo 

8) ubrania dla dzieci - wyjątek: jeśli zmienią rozmiar na tyle, że będzie trzeba, ale nie zakładam tego, bo mam jeszcze na strychu pudło z ubraniami w następnym rozmiarze (część kupiona na wyprzedażach w PL, część dostałyśmy) 

9) gry planszowe - mamy jeszcze takie, w które nie graliśmy, więc najpierw skupimy się na tym, co już mamy

10) książki - kolekcja przestaje nam się mieścić wygodnie w domu,  plus korzystamy i tak bardzo regularne z lokalnej biblioteki  

11) gadżety elektroniczne - tutaj wyjątkiem może być odkupienie zepsutego robota planetarnego  

12) perfumy - mam mini obsesję na punkcie perfum, ale w tym roku planuję jedynie zużywać. W poprzednich latach moja kolekcja rosła skromnie (3 flakony rocznie), ale jednak rosła. Jedyny wyjątek, jaki dopuszczam, to gdyby Nina Ricci Nina była w znaczącej promocji chętnie kupię duży flakon, bo mam tylko resztkę 30ml jabłuszka, a ten zapach jest dla mnie idealnym mood lifterem na trudne dni 


I dla równowagi, na co planuje wydawać pieniądze w tym roku - nie, że bezmyślnie, ale też bez zbędnych ograniczeń: 

1) wycieczki lokalne - chcę wreszcie naprawdę poznać Irlandię! 

2) (jeśli mi się nie zmieni do wiosny) camping gear - wszyscy chcemy spróbować, łącznie z mężem i dziećmi, więc jest duża szansa, że się uda :)

3) mój czas dla siebie, hobby i pasje, które chciałabym rozwijać - nie mam żadnych szans, że nagle będę na to miała czas kilka razy w tygodniu, ale mam nadzieję, że chociaż raz w miesiącu się uda, i na tym nie będę się fiksować finansowo 

Komentarze

  1. Pytanie do ostatniego punktu: co to będzie? Masz jakieś plany? :) cieszę się również, że będzie zwiedzanie Irlandii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie mam pomysły - niektóre realne, niektóre odklejone :D na pewno będę o tym jeszce pisać!

      Usuń
  2. Bardzo fajna lista! My zrobiliśmy coś trochę innego w tym roku. Sprawdziliśmy czy odłożenie 25% naszych dochodów jest realne i ile to jest w liczbach. Zrobiliśmy listę stałych kosztów z którymi nie ma dyskusji ( hipoteka, prąd etc) i listę nice to have z których nie chcemy zrezygnować bo są dla nas ważne. A tam głównie zajęcia pozalekcyjne dzieci ale też mój trener personalny, pani do sprzątania, netflix etc . Na inne sprawy typu fryzjer czy kino zostało 1,5% dochodów miesięcznych czyli prawnie nic. Nie oznacza to rzecz jasna, że tego nie będzie ale ja świetnie działam jak mam konkretny liczbowo cel i udaje mi się go często wykonać z nawiązką bo lubię się spiąć żeby mieć z głowy . A po wykonaniu jest trochę jeszcze luzu na ekstrasy. Na wakacje mamy zupełnie osobna pulę 12 % która jest przelewana przez firmy latem i z tego pokreywamy za zwyczaj dziury budżetowe :) a co do zajęć pozalekcyjnych to w tym sezonie zostało już tylko to na co dzieci biegną z radością : pianino, musical, teatr, sztuki wizualne. Dodatkowo basen we własnym zakresie i polska szkoła + prywatny angielski dla córki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trzymam za Was kciuki! Ps mega z ta pula na urlop, tez bym chętnie przytuliła takie rozwiązanie :D

      Usuń
  3. Mnie wróciła ochota na kolory w ubraniach, a mam zdecydowanie za dużo czerni i nudnych neutralsów. Niby klasyka zawsze w cenie, ale jednak ogromną przyjemność sprawiło mi kupno na lato sukienki w pomidory i papryczki. Czuję, że właśnie to będzie największym wyzwaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, u Ciebie po tym okresie ciemności wręcz powinna być w budżecie zaplanowana kategoria pt “kolorowe sukienki”! A poza tym, bardzo Ci pasują 💜

      Usuń
  4. Ja tez planuje wiecej lokalnych wypadow - wlasciwie, to jakiekolwiek :D Marzy mi sie taki trip po Polsce, rok temu mialysmy mini - Krakow, Czestochowa, Brzeg, Wroclaw, Jelenia - za jednym zamachem. Ale chcialabym tak - Wroclaw na kilka dni, na wakacje Podlasie, Mazury, Wybrzeze... autobusem :D Podliczylam moje wydatki z vinted od pazdziernika i przeszlo to moje najsmielsze oczekiwania - chociaz kupilam dobre jakosciowo rzeczy, plecak i dwie torby z dr. Martens (same one zjadly 50% wydanego budzetu), torebke z Wittchen i podrobe Polene, zimowy plaszcz, wiosenny, kurtke zimowa, marynarke, kurtke krotka zamszowa, tunike jedna, chyba 4 koszule, jedna koszulke taka gruba, aa i sweter, dwie grube koszulew welniane. Jezu :D W sumie jak wymienilam, to mnostwo rzeczy, haha, najwiecej torebek, ktorych latami nie kupowalam. A wciaz marzy mi sie taki fiolet - sliwa, a wiem, ze Jarmuz taka ma :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Can, ale Ty MUSIAŁAŚ to wszystko kupić po takiej widowskiej zmianie wagi i rozmiaru, więc moim zdaniem totalnie uzasadnione i super, że na vinted! 😍

      Usuń
  5. Ja sie kampingowo odgracam bo zmienilismy samochod i nic sie nie miesci... Ale jakbys potrzebowala opini albo rad w kwestiach kampingowych to ja religijnei od 11 lat co roku minimum tydzien w namiocie spedzam. Przewaznie jezdzimy kilka razy w roku na dluzsze albo krotsze wyjazdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jeju tak, koniecznie! Ja mam listę, która pomogło mi napisać AI, ale nie umiem jej zweryfikować :D

      Usuń
  6. Inwestycje w rzeczy niematerialne to najlepsze inwestycje :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Za co kocham

2025