Zaczynając od chyba scamu? Wczoraj pojechaliśmy do Decathlonu. Jak wyjeżdżaliśmy było rażące slonce, a jak po 15 minutach dojechaliśmy, ulewny deszcz, czyli irlandzka pogoda w pigułce ;) mąż z dzieciakami pobiegli przodem do sklepu, a ja jeszcze coś ogarniałam w aucie. Nie miałam kurtki, więc wysiadając naciągnęłam sobie na głowę sweter z zamiarem sprintu do wejścia, gdy zaczepił mnie jakieś koleś. Był bardzo zdenerwowany, jąkał się i miał rozbiegany wzrok, ciężko mi było zrozumieć o co chodzi, ale zaczął mi opowiadać bardzo chaotyczną historię, w której jego ojciec właśnie umarł, a on ma tylko 28€ i nie ma jak pojechać gdzieś tam, telefon mu nie działa, ale że mogę wziąć jego telefon i klucze, jeśli mu nie wierzę blablabla zapytałam w końcu, czego ode mnie potrzebuje? Oczywiście okazało się, że pieniędzy, a jego siostra mi zaraz przeleje. Powiedziałam tylko, że przykro mi, chciałabym pomóc, ale nie mam ze soba pieniędzy, a potem szybko pokazałam mu dwóch Irlandczyków obok, powied...