Posty

Low buy year edycja druga

Nie chce zapisywać twardych zasad, bo low buy to dla mnie mapa, albo może kompas, a nie kaganiec :) low buy oznacza dla mnie kupowanie bez second thoughts i wyrzutów sumienia, jeśli dana rzecz ma zastąpić coś, co się skończyło, lub zepsuło, albo jeśli jest to rzecz, która jest bardzo specyficzna i pasująca do szerszej całości - szczególnie w kontekście domu i mojej garderoby :) Ale myślę, że mogę bezpiecznie założyć, że w tym roku nie będę kupować: 1) pielęgnacji - mam jeszcze zapas wszystkiego, a używam małych ilości, więc starcza na długie miesiące. Na bieżąco kupuje jedynie serum z wit c (bo musi być świeże) i peptydy (bo eksperymentuję z różnymi). Poza tym, moja pielęgnacja jest bardzo prosta, zmieniam poszczególne produkty, ale mam ustalone ramy:   olejek hydrofilowy do demakijażu, delikatny żel myjący, żelowy tonik nawilżający, serum z kwasami, coś z retinolem, krem nawilżający, krem z filtrem, serum antyoksydacyjne i serum peptydowe. Używam rotacyjnie w zależności od potrzeb...

Za co kocham

 Mojego męża.  Mogę mu powiedzieć wszystko ufając, że mnie nie skrzywdzi i nie użyje tego przeciwko mnie. Mogę liczyć, że zrozumie, nawet jeśli sam myśli, lub odczuwa inaczej. Mogę liczyć na to, że zawsze potraktuje mnie poważnie i nie zlekceważy. Dzięki temu z problemów wychodzimy silniejsi i bardziej razem. Napisanie tego jest takie proste, a w życiu mogę na palcach jednej ręki policzyć, ile spotkałam takich osób, i mam takich relacji. I jeszcze mi tych palcy zostanie.  Kronikarsko:  Wczoraj zobaczyłam słońce i spontanicznie pojechałam z dziewczynami do Powerscout waterfall - najwyższy wodospad w Irlandii :) 40 minut w jedną stronę autostradą. W ogóle samomianowalam się królową autostrady, bo jechałam na niej już 6 razy w tym tygodniu :D mały krok dla świata, wielki krok dla Himawari.  Nauczona doświadczeniem dnia poprzedniego, kazałam dziewczynkom spakować na zmianę skarpetki, spodnie i kalosze. Skakały po kamieniach 2 godziny, jak dzikie kozy, i wymoczyły si...

Pierwszy dzień roku

Obraz
 Początek mamy dobry!  31.12 udało mi się odgruzować strych. Coś, co mnie przerastało od kilku tygodni, bo mój mąż na moją prośbę owszem zanosił tam rzeczy, ale ustawiał je po najmniejszej linii oporu - piętrowo, jak najblizej wejścia (czyli dziury w suficie z drabinką ;)). Doszło do tego, że wchodząc tam bałam się o swoje życie :D nie mogłam się zebrać, żeby to zrobić, ale w ostatni dzień roku poczułam wenę. Chyba jakaś podświadoma chęć uwolnienia przepływów energii i uporządkowania przestrzeni ;) jak miałam wenę, to i wykonanie poszło bardzo sprawnie - 45 minut i po wszystkim. Pozbyłam się całego bagażnika rzeczy, które w poniedziałek zawiozę do oddania do charity. Najwięcej objętościowo stanowią obrazy, których jednak nie chcę, trochę jest też książek, zabawek, jakichś dziwnych randomowych rzeczy, np lampa UV do paznokci, kiedy w 2021 przez tydzień próbowałam się przekonać do hybryd XD po raz pierwszy i ostatni. Teraz wszystko jest poukładane w pudełkach i w sekcjach - ubra...

2025

 Podsumowanie tego roku przychodzi mi z wielkim trudem, był jednocześnie piękny i trudny, pełen sukcesów, i pełen wyzwań, długi (w sensie wypełniony), i krótki. Uświadomiłam sobie, że podsumowania takich sztucznie zamkniętych odcinków czasu to nie moja rzecz, chociaż z jakiegoś powodu wydawało mi się, że powinnam, na potrzeby bloga. Rezygnuje.  Mam za to dużo planów i przemyśleń na 2026 - nie postanowień, bo zmiany wdrażam na bieżąco. Ale plany i marzenia… tych wyszły mi szczelnie zapisane 4 strony w notesie! Sama jestem w szoku. Nie będę tego tu przepisywać, ale wszystko kręci się wokół podróży (w tym lokalnych), aktywnego spędzania czasu, kolejnych update’ow w domu. Utrzymuję też low buy year, bo jest to już moja druga natura, a wyniki w 2025 przeszły moje oczekiwania. W tym roku mam też bardziej sprecyzowane plany finansowe. Myślę, że trudne będzie dla mnie wydawanie na plany i marzenia - mam tendencję do zero-jedynkowosci, i skupiania się na celu. W tym roku chce znaleźć s...

Myślodsiewnia

 Czasami mam w głowie tyle myśli i pomysłów, że potrzebuje myslodsiewni. Kotłują się i przepychają, aż w końcu któryś usiądzie za sterami, przejmie 100% zasobów i będzie mnie męczył, aż ułożymy kompletny plan realizacji, ze szczegółami. To potrafi być super. I w pracy to cenią. Potrafi też być do bani, bo ten sam mechanizm „doskonale” działa z anxiety - mój niepokój dostaje wtedy rocket fuel. Ale ja nie o tym, bo teraz kotłują się i przepychają plany na 2026! Jedyny minus jest taki, że 3 dużych graczy walczy o ten sam budżet ;) najpierw chciałabym jednak podsumować 2025, a nad tym też muszę się przynajmniej chwilę zastanowić, więc edytuję wpis później